Przejdź do treści

JEDNYM SŁOWEM – SZTUKA – Patrycja Rogóż

  • przez

Patrycja Rogóż

Jestem lokalną artystką. Moja droga do tworzenia w drewnie zaczęła się od silnej potrzeby powrotu do korzeni. To była decyzja bardziej serca, niż rozumu — chęć, żeby tworzyć prawdziwie, z tego co czuję, a nie tylko z tego, co widać.
Oddałam się pracy dłońmi całkowicie — w rytmie materiału, w ciszy, w skupieniu.
Drewno stało się dla mnie językiem, którym mogę mówić bez słów.
Od ponad 10 lat tworzę, prowadzę swoją pracownię i dzielę się tym doświadczeniem podczas warsztatów — ucząc nie tylko techniki, ale też uważności i czucia procesu.
To wszystko jest drogą — nie tylko do formy, ale do siebie.

JEDNYM SŁOWEM – SZTUKA

„Skrzydła”
/rzeźba w drewnie lipowym, 74 cm x 154 cm/

Wybrałam wiersz Bogusława Michnika pt. „[Ja, który nie brnę na końcu]”,
bo czuję w nim ruch między ciszą a próbą wyrwania się —
jakby coś w środku chciało wzlecieć, ale jeszcze szuka odwagi.

Ten tekst nie jest oczywisty, trochę jak my sami — pełen obrazów,
które nie kończą się wprost, tylko zostają pod skórą. Moje skrzydła są właśnie o tym.
Nie o idealnym locie, tylko o procesie — o byciu „pomiędzy”.
Między ciężarem a lekkością, między pamięcią a puszczeniem.
W wierszu poeta dużo mówi o tym, czego „nie robi”, „nie pamięta”, „nie wiąże”
— i ja w swoich rzeźbionych skrzydłach też pokazuję uwalnianie się z tego, co ciąży.
Widzę tu przesłanie, że wolność nie jest dana od razu; ona powstaje z fragmentów,
z pęknięć, z milczenia. Skrzydła nie są tylko do latania, są też zapisem drogi,
śladem oporu skóry i jednocześnie pragnienia, żeby przekroczyć własne granice.
Dlatego ten wiersz i moje skrzydła spotykają się w jednym miejscu:
tam, gdzie człowiek jeszcze nie leci, ale już nie stoi.

Czuję też w tym wszystkim coś głębszego — jakby w nas była ukryta siła,
cicha i cierpliwa, trochę zapomniana. Taka, która nie krzyczy, tylko czeka aż ją zauważymy. Dla mnie to jest właśnie ta wewnętrzna, chrystusowa energia — nie jako symbol religii,
ale jako światło, które potrafi podnieść, uzdrowić i nadać sens nawet temu, co popękane. Moje skrzydła są też o tym przypomnieniu, że to,
czego szukamy na zewnątrz, już w nas jest.
Trzeba tylko zatrzymać się na chwilę i pozwolić temu wybrzmieć.