Przejdź do treści

NIE Z TEJ ZIEMI – wernisaż wystawy malarstwa Ewy Konikowskiej.

NIE Z TEJ ZIEMI

wernisaż wystawy malarstwa Ewy Konikowskiej

24 października 2026, godzina 17.00

fot. Tomasz Gmerek

Ewa Konikowska urodziła się w Bydgoszczy. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom z wyróżnieniem uzyskała w 1987 r., w pracowni prof. Józefa Drążkiewicza. Jest stypendystką Ministra Kultury i Sztuki oraz twórczynią – powstałej w 1997 roku – pierwszej w Polsce Małej Akademii Sztuki działającej w Kotlinie Kłodzkiej na rzecz dzieci i młodzieży. Obecnie zajmuje się grafiką cyfrową, fotografią, obiektami artystycznymi i malarstwem olejnym. Jej prace znajdują się w zbiorach w kraju i za granicą. Mieszka i tworzy w Kątach Bystrzyckich.

Wystawa „Nie z tej ziemi” prezentuje najnowsze obrazy olejne Artystki powstałe w latach 2023-2026.


Kuratorka wystawy: Joanna Jakubowicz

Projekt graficzny folderu: Malwina Karp
Fotografie: Tomasz Gmerek, Ewa Konikowska
Etalaż wystawy: Ireneusz Żebrak, Wiesław Pękosz

Wystawa czynna: październik 2026 – luty 2027

Wystawa „Nie z tej ziemi” prezentuje najnowsze obrazy olejne Ewy Konikowskiej, które powstały w latach 2023–2026. Ważne miejsce na ekspozycji zajmuje siedem dzieł wielkoformatowych, namalowanych przez artystkę w ciągu ostatnich piętnastu miesięcy.

W swojej twórczości Konikowska nadaje szczególne znaczenie przedmiotom codziennego użytku, ludziom, zwierzętom oraz ich relacjom. W swej sztuce artystka odbywa także „rozmowy” z malarzami z przeszłości.

Malarka zwykle używa ciepłej palety mocno nasyconych barw. Są to gorące wręcz pomarańcze, czerwienie, żółcienie, a nawet ciepłe zielenie, fiolety i błękity. Struktura jej prac bywa niezwykle dynamiczna. Czasem grubo nałożone warstwy farby pokrywają całe powierzchnie płócien artystki. Innym razem impast użyty jedynie w niektórych partiach obrazu kontrastuje z jego gładkimi powierzchniami. Niekiedy widoczne są szerokie ślady zamaszyście prowadzonego pędzla, a nieraz pojawiają się tylko jego muśnięcia. Wszystkie te zabiegi nadają pracom artystki urozmaiconą fakturę i są wyrazem jej głębokiej emocjonalności.

Z nieokreśloności tła wyłania się figuratywność. Od nieczytelnego rysunku do wyraźnie zaznaczonego zdecydowaną, nieomylnie prowadzoną kreską, kształtu. Od plamy barwnej, z której można ujrzeć wyłaniającą się dyskretnie zaznaczoną postać do realistycznie namalowanego jej wizerunku.

W obrazach artystki najbardziej ,,obecna’’ jest figura dziewczynki, skulonej kobiety, łabędzia i kota. Postaci te wchodzą w relacje z przedstawianym mężczyzną, zazwyczaj malowanymi konturowo przedmiotami lub ich sylwetami pojawiającymi się w przestrzeni obrazu. Do prawie każdej kompozycji zostaje „wrzucany” dzban, znany z wcześniejszych prac artystki. Pojawiają się także inne mające symboliczne znaczenie obiekty: kute oparcie krzesła, żółty tulipan, dwa białe, szczebelkowe krzesła, torba podróżna, czajnik. Bohaterowie płócien Ewy Konikowskiej pozostają w głębi kompozycji lub wysuwają się na pierwszy plan, wzajemnie oddalają bądź zespalają ze sobą. Wnikają w siebie, zamieniają położeniem albo pozostają w bezpiecznym dystansie jeden od drugiego. „Przejmują” od siebie barwy trwając we wzajemnym oddziaływaniu. Przedstawienie ich w różnorakiej skali powoduje przewagę jednej formy nad drugą. Zagadkowe, pozbawione wypełnienia, mające jedynie obrysy „puste postaci” mogą być odzwierciedleniem wydobywanych z odległej pamięci wspomnień i związanych z nimi emocji. Często trudne do dostrzeżenia sylwetki rozmywają się w kompozycji obrazu. Być może te oddane w każdym szczególe, przykuwające wzrok swą wyrazistością, są jak nieniknący lub świeży ślad wyryty w pamięci.

W kompozycjach powstałych po 2024 roku ludzie, zwierzęta i przedmioty pełnią równorzędną rolę. Rzadziej łączą się z tłem jak było to w malarstwie z poprzednich lat. Często ich wyraźnie zarysowane kontury, malowane kreską o kontrastowych kolorach, mocno oddzielają je od zwykle jednobarwnej, gładkiej powierzchni obrazu. Tym razem formy, nie tło, napełnione są wielobarwnością. W ich wnętrzach odbywa się życie, które tworzą przemalowania, przetarcia, smugi, subtelne przejścia tonalne, a gdzieniegdzie „żarzące się” barwy. Artystka pozwala na wgląd w bohaterów jej „świata”. Zagłębić się w ferii barw przypominającej niekiedy stare freski wyłaniające się spod kilku warstw tynku.
Ewa Konikowska ze swobodą nawiązuje do wybranych wątków sztuki sakralnej. Na jednym z prezentowanych na wystawie obrazów rysunkowa postać św. Archanioła Michała tocząca walkę ze smokiem zdaje się stać na straży losów dziewczynki, by chronić ją przed złem i czekającą przyszłością. Dziewczynka metaforycznie przeczuwa swoje przeznaczenie. Niesie siebie – skuloną dorosłą w torbie podróżnej. Na obrazie z 2026 r. „Kamienne Madonny i Caravaggio” ta sama dziewczynka maluje fresk, w który ostatecznie się wtapia.

Pojawiający się niemal na każdym obrazie łabędź, ukazywany w różnych pozycjach niczym zabawka w rękach dziecka obracana na wszystkie sposoby, jest niemym, pełnym godności i łagodności świadkiem ludzkich bohaterów obrazów Ewy Konikowskiej. Jego obecność może przynosić na myśl, jak w dawnych wierzeniach, obietnicę nieśmiertelności.
Szczególną uwagę przyciągają wielkoformatowe prace, na których gęsto rozmieszczone postaci i przedmioty tworzą w przestrzeni obrazów, własne, autonomiczne opowieści.

W kompozycji o oliwkowym tle współistnieją egipska mumia, ibis, postać mężczyzny ze spiczastą brodą rodem z sumeryjskiego reliefu, przewrócony wóz, drewniane koła, figurki koników, gliniane dzbany, rydwan oraz łabędzie w locie. Autorka zaciera granice czasu pozwalając na niemożliwe w realnym świecie spotkanie przeszłości z teraźniejszością, kreując oniryczne uniwersum.

„W epickiej relacji” – tym razem osadzonej na fioletowym tle – centralne miejsce zajmuje postać balansującego chłopca. Wokół niego „lewitują” delfiny, ptaki, fragmenty tralkowej balustrady, koniki oraz dziewczynka z czajnikiem. Zyskując w tej przestrzeni zupełnie nową odsłonę, całość w przejmujący sposób nawiązuje do czasu dzieciństwa.

W swej sztuce artystka podejmuje dialog z dawnymi mistrzami, sięgając po przedstawiane od wieków motywy oraz reformatorskie niegdyś techniki malarskie. W jej twórczości można odnaleźć echa ekspresjonizmu, impresjonizmu, abstrakcji figuralnej, symbolizmu, realizmu i surrealizmu. Twórczyni wchodzi w dialog z Jeanem-Léonem Gérôme powtarzając schemat kompozycyjny z obrazu pt. „Walka kogutów”. W miejscu zwaśnionych kogutów wprowadza swój repertuar motywów tj. skuloną kobietę i przewrócony dzban.

Najnowszym dziełem artystki jest monumentalny, ponad pięciometrowej szerokości obraz zatytułowany „Nie z tej ziemi”. Ewa Konikowska w rysunkowy sposób przenosi do jego centrum tondo z wizerunkiem Madonny z Dzieciątkiem i małym Janem Chrzcicielem według Rafaela Santi. Na płótnie przypominającym starą tkaninę pojawiają się również sylwetki przywodzące na myśl gipsowe odlewy ciał mieszkańców Pompejów, którzy zginęli podczas wybuchu Wezuwiusza zastygając w dramatycznych pozach tuż przed śmiercią. Całość dopełnia skulona postać kobiety z twarzą ukrytą w kolanach oraz zwinięty, śpiący łabędź. W zacierających się barwach tła można dostrzec zarysy ludzkiej twarzy przypominającej wizerunek z Całunu Turyńskiego.

Ewa Konikowska tworzy sztukę intensywną, osobistą, poetycką, przepełnioną symboliką i duchowością. W każdym jej dziele malarskim powstają interesujące, nowe, pełne wzajemnych napięć, a w konsekwencji dramaturgii, układy złożone z ludzi, zwierząt i przedmiotów.

W barwach, w obrysach, w najdelikatniej zaznaczanych formach kryje się świat wewnętrzny artystki.

Artystka przystępując do malowania, za każdym razem pragnie by jej obrazy były „nie z tej ziemi”, by „skończyły się same”.
Tak też się staje.

Joanna Jakubowicz